Natalia de Barbaro "Przejścia. Którędy do miłości" - fragment

Fragment książki Natalii de Barbaro „Przejścia. Którędy do miłości”
Zanim zaczniemy szukać przesmyku, potrzebuję napisać jeszcze to: widzę kobiety jako bohaterki. Gdybym poznała też twoją historię, pewnie wliczyłabym cię w ich poczet.
Bohaterstwo zdecydowanej większości kobiet jest niemedialne. Nie klika się. Nikt pomników nie stawia, nikt nie wręcza orderów.
Jeśli wyszłaś z domu niemiłości – albo z domu miłości bardzo niewprawnej – a potem stworzyłaś dom, w którym jest miłość, to jest historia bohaterstwa. Nie ma ważniejszego zadania niż przemienianie niemiłości w miłość.
Historia bohaterki zaczyna się od dziewczynki: tej, która jeszcze nie zdjęła plecaka, a już słyszy płacz wiecznie nieszczęśliwej matki; tej, która idzie po pijanego ojca do knajpy; tej, która dławi w sobie swój własny lęk, bo za dużo jest cudzego wokół; tej, która żyje w zimnie, pod ciągle krytycznym spojrzeniem opiekunów. Historia zaczyna się od tej, która nie miała się o co oprzeć, chociaż w domu pełno było wygodnych foteli; od tej, która całe życie czuła się inna, która słyszała, że jest „jakaś dziwna”, i połykała tę swoją „dziwność”, przebierając się za kogoś, kim nigdy nie była, ze strachu, że jeśli będzie tym, kim naprawdę jest, świat ją wypluje. Historia zaczyna się od tej, która mimo tego wszystkiego miała w sobie głęboko ukryte poczucie własnego pełnoprawnego istnienia, wbrew okolicznościom.
Nikt nie wie, co niosłaś. Nikt nie wie, co ja niosłam.
To drugie zdanie jest dla mnie dużo trudniejsze. Wykasować? Zostawić? Zaraz sobie wyobrażam, co na takie zdanie powie mamatata, co powie ten, który pisał bluzgi w komentarzach pod jakimś moim felietonem, co powiesz ty, która to czytasz i być może masz jakieś wyobrażenie o mnie. Czy mogę tutaj zostawić to zdanie? Czy mogę to: „Nikt nie wie, co ja niosłam” zostawić w sobie? Czy mogę zrobić choćby krótką przerwę, zanim zacznę długą litanię tego, co dostałam, a inni tego nie mieli? Czy mogę zostać z tym zdaniem na przykład na całą minutę, chociaż wyraźnie słyszę nawoływania, żeby z niego wyjść, bo jest śmieszne, nieadekwatne, niesolidarne z tą mityczną grupą odniesienia – z tymi, którzy „mieli gorzej”? Mój zachwyt bohaterstwem uczestniczek moich warsztatów jest głęboki i jest dla mnie oczywistością. Przychodzi mi łatwo. Trudniej oddać sprawiedliwość własnej historii, swoim zmaganiom, własnej wytrwałości, swojemu uporowi na życie i na miłość.
Kiedy byłam dziewczynką, często jeździłam do Zakopanego z moją babcią od strony taty. Czasem chodziłyśmy na Kalatówki – polanę znajdującą się w Dolinie Bystrej, niewiele ponad tysiąc metrów nad poziomem morza. Trasa prowadziła od Kuźnic i było to mniej więcej czterdzieści minut łagodnego spaceru szerokim, kamienistym traktem, wśród jodeł i świerków. Dla chodzących po górach trasa banalna, prawie w ogóle nie trasa, ale dla sześcioletniej dziewczynki z tamtego mojego wspomnienia – całkiem spora. Nie wiem, czy to był stały zwyczaj Bajaszki, czy zrobiła to tylko raz, ale bardzo to zapamiętałam: mniej więcej co dziesięć minut Bajaszka mówiła: „A teraz zatrzymamy się i popatrzymy w dół – na to, ile już przeszłyśmy”. Stawałyśmy jako jedyne, patrząc w dół, mijane przez zapatrzonych do przodu turystów, jakby tyłem
do „kierunku jazdy”. Było to zbędne z punktu widzenia „efektywności”, a jednak właśnie to, a nie kolejne kroki na trasie, pamiętam po latach.
I mogę to powtórzyć: kiedy zamknę oczy i popatrzę swoim wewnętrznym wzrokiem w dół trasy, zobaczę drogę, którą już przeszłam. Nikt inny nie zna jej tak jak ja: nikt inny nie zna drogi, którą już przeszłaś, tak jak ty.
Jeśli spróbujesz to zrobić teraz, obrazy pod twoimi powiekami mogą cię zaskoczyć. Dlaczego właśnie to, a nie coś innego? Dlaczego tamta scena, dlaczego ten człowiek? Może będziesz chciała to przerwać i gwałtownie otworzysz oczy, może umysł zacznie podrzucać krytyczne myśli, które mają ośmieszyć ten delikatny ruch ku wdzięczności do siebie.
Serce to nie arkusz Excela, to nie plik z CV: nie wiadomo, dlaczego wybiera, żeby zapamiętać właśnie to i właśnie teraz ci to przypomnieć. „Zobacz, ile już przeszłaś”, mówi twoje serce. Nawet jeśli to odległe od tego, w co przyzwyczaiłaś się wierzyć, kiedy te słowa wydarzają się w tobie, możesz poczuć coś, co przypomina miłość. Jej nadawcą i jej odbiorcą jesteś ty sama.
![Sztuka kochania [oprawa miękka]](https://static4.kulturalnysklep.pl/hpeciai/627d567b1d32c4741d11814b42f3fb3d/pol_il_Sztuka-kochania-oprawa-miekka-3707.webp)
Sztuka kochania [oprawa miękka]

Slow sex. Uwolnij miłość

Zaczyna się od Ciebie

Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie WYDANIE JUBILEUSZOWE


*Drogi Kliencie, zapisując się na newsletter nowego administratora serwisu kulturalnysklep.pl - spółki Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji e-mail o promocjach, nowościach i przedsprzedażach w kulturalnysklep.pl, a także treści marketingowych i artykułów dotyczących innych usług tego podmiotu oraz spółek z 