Oprah Winfrey, Ania M. Jastreboff "Dość. Twoje zdrowie, twoja waga i droga do wolności dzięki postępowi w medycynie" - fragment

Dość wstydu i poczucia winy
Otyłość to choroba, nie wybór
Oprah: Jeśli problemy z wagą nigdy cię nie dotyczyły, prawdopodobnie nie zrozumiesz lęku przed określonym wynikiem na wadze. Przed liczbą, która wywołuje poczucie porażki, stanowi dowód, że to tłuszcz znowu wygrał, a nie ty. Nie wiesz, jak to jest kupować ubrania nie dlatego, że ci się podobają, ale wyłącznie dlatego, że pasują. I najlepiej cię zakrywają. Jakie to uczucie, kiedy wściekasz się na siebie miesiąc po miesiącu i najadasz się wstydu rok po roku. Gdy zastanawiasz się, jak to możliwe, że potrafię robić wiele wartościowych i afirmujących życie rzeczy, a jednak – bez względu na to, jaka jestem zdyscyplinowana, jaka surowa dla siebie i jak bardzo sobie odmawiam – nie potrafię kontrolować swojej wagi.
Jak daremna jest wiedza, skoro nieważne, ile razy powtarzałam sobie: „Ostatni raz przechodzę na dietę!”, to nigdy nie potrafiłam dotrzymać obietnicy złożonej samej sobie.
Jedno z moich najżywszych wspomnień, które powinno wywoływać we mnie poczucie dumy, skąpane jest w zażenowaniu i wstydzie. Byłam wystrojona od stóp do głów na czerwony dywan, ale chciałam zapaść się pod ziemię. Był 1992 rok i rozdanie Nagród Emmy za najlepsze produkcje emitowane w ciągu dnia. Czułam się zaniepokojona i zdenerwowana, ale nie tak jak zwykle przed ważnym wydarzeniem – ja po prostu nie chciałam tu być. Ważyłam najwięcej w życiu – ponad sto siedem kilogramów – i przez kilka tygodni poprzedzających ceremonię nie mogłam znaleźć niczego do ubrania. Dlatego uszyto mi strój na miarę – złotą spódnicę i czekoladową marynarkę. Bardzo się wstydziłam nawet iść do krawcowej. Zwykle podczas przymiarek mówiłam: „Nie możesz mnie zmierzyć! Musisz tylko rzucić okiem i zgadnąć”. Ale to było ważne publiczne wydarzenie, więc stanęłam nieruchomo, zamknęłam oczy i kuliłam się w sobie, podczas gdy mierzono mój biust, talię i biodra. Projektantka zrobiła, co w jej mocy – przygotowała piękną jedwabną, ołówkową spódnicę i marynarkę z mankietami francuskimi z tego samego materiału – ale wciąż czułam się bardzo niezręcznie, byłam ciężka i odsłonięta. Pamiętam, jak się modliłam: „Proszę, nie pozwól, by mnie wyczytali. Proszę, nie daj mi wygrać, niech tym razem zwycięży Phil [Donahue]”, bo nie mogłam znieść myśli, że będę musiała wstać i wejść po schodach na scenę, wiedząc, że wszyscy zobaczą mnie od tyłu. Oczywiście, że wyczytali moje imię i nazwisko, a ja siliłam się na uśmiech i odebrałam nagrodę.
Opuściłam ceremonię i pojechałam do spa, próbując zmobilizować się, by znowu schudnąć.
Teraz myślę o tych długich godzinach, dniach i latach, kiedy marnowałam mnóstwo czasu i energii, poświęcając je tyciu i chudnięciu. Myślę o tym, jakie to zdumiewające dowiedzieć się po tych wszystkich latach obwiniania się o porażkę, że to nie jest i nigdy nie była kwestia silnej woli. Że tu chodzi o mózg – bo mózg będzie walczył o to, żeby człowiek
przybrał na wadze tyle, ile wcześniej zrzucił. Zrozumienie tego było dla mnie wyjątkowo wyzwalające – i daje nam wszystkim okazję do tego, by uwolnić się od wstydu i poczucia winy.
Opowieści Oprah są nam niesamowicie bliskie i prawdziwe, niesie się w nich echo tego, co codziennie słyszę od pacjentek i pacjentów, których przyjmuję w klinice i kwalifikuję do badań klinicznych w Y-Weight. Większość osób, które szukają opieki, doświadczyła bolesnego i niesprawiedliwego zawstydzania z powodu choroby. Wiele z nich krytykowało siebie. Łajało się. Ludzie ci w kółko próbowali schudnąć. Nieustannie obwiniali się o to, że im się nie udaje, tak samo jak winił ich o to świat.
Moi pacjenci opisują uczucie zesłania na wygnanie do działów z odzieżą w dużych rozmiarach lub skazania na sklepy, w których nawet nie mają ich rozmiarówki. Opowiadają, jak linie lotnicze żądają od nich zakupu dwóch miejsc lub wymagają, by poprosili o przedłużenie pasa bezpieczeństwa, po czym, tak jak moja pacjentka Lynn, siedzą przez cały lot sztywno i bez ruchu, „jak w trumnie”, ponieważ nie chcą, jak ona, „zajmować za dużo miejsca”. Moi pacjenci opowiadają mi o poczuciu bombardowania reklamami – suplementów wspierających odchudzanie, ziół, plastrów i kremów odchudzających – obiecującymi szybkie rozwiązania. Ci z mniejszą otyłością zwierzają mi się, jak bardzo czują się niezręcznie. Cały czas. Bo chorują. A świat wmówił im, że to wcale nie jest choroba. Świat w kółko powtarzał im, że to ich wina – a dla wielu oznacza to poczucie, że są słabi. Że są żarłoczni. Że nie potrafią się kontrolować.
Tymczasem biologia podpowiada im: „Potrzebuję kawałka pizzy w stylu chicagowskim”. Być może próbują zadowolić się pełną warzyw sałatką z grillowanym kurczakiem w sosie chipotle (może z odrobiną sosu ranczerskiego bez tłuszczu?), ale ich biologiczna część mówi: „Umieram z głodu! Potrzebuję więcej energii! Muszę zgromadzić więcej paliwa, więcej tłuszczu, na wszelki wypadek gdyby się skończył!”.
Oto choroba otyłościowa. I szczerze mówiąc, gdybyśmy żyli w warunkach klęski głodu, w czasach niedostatku, ludzie otyli byliby zasobem. Imperatyw mózgu do magazynowania energii lepiej ochroniłby ich przed śmiercią głodową. Jednak we współczesnym świecie, w środowisku zachęcającym do magazynowania naddatku energii, zmieniło się to, jak dużo tłuszczu odkładamy. W pewien sposób wszyscy mamy predyspozycje do przechowywania tłuszczu. Ludzie, o których sto lat temu powiedziano by, że ich waga jest w normie, dziś uważani są za otyłych. Osoby z genetyczną skłonnością do nadwagi obecnie są uznawane za chorujące na otyłość. Wielu osobom z otyłością natrętne myśli o jedzeniu potrafią zagłuszyć mnóstwo innych przemyśleń. Litania diet okrada chorujących z czasu i uwagi, które mogliby spożytkować inaczej, pójść na kręgle, nauczyć się gry na gitarze lub języka mandaryńskiego.
Choć jeszcze nie wszyscy zaakceptowali ten fakt, to stowarzyszenia medyczne, w tym Światowa Organizacja Zdrowia oraz Amerykańskie Towarzystwo Medyczne, uznają otyłość za chorobę. Jednak problem otyłościowy nie stał się chorobą, bo tak stwierdziły różne specjalistyczne zrzeszenia. Otyłość to choroba, ponieważ jest to schorzenie o złożonej i ukrytej genezie tkwiącej w biologii, które negatywnie wpływa na zdrowie. Obecnie możemy stwierdzić, że do otyłości podżega współczesne otoczenie, a choroba ta występuje, gdy mózg instruuje nasze ciało, aby odkładało więcej tłuszczu, niż potrzebuje. Te dodatkowe komórki tłuszczowe szkodzą naszemu zdrowiu.
Definicja otyłości to wciąż sporna i kontrowersyjna kwestia i może częściowo właśnie na tym polega problem. Ograniczone definicje i charakterystyki, jakimi dysponujemy, nie przekazują tego, jak to jest cierpieć na tę chorobę. Nie każdy, kto tyje, ma nadwagę. Jednak jeśli ją masz, to o tym wiesz. Przetestowałam sześćset dwadzieścia jeden diet i żadna z nich nie zadziałała. Albo działała przez kilka miesięcy, a potem przestawała. Wiele osób myśli: jedzenie, jedzenie, jedzenie. Dniem i nocą. Rano i wieczorem. Czasami budzisz się w środku nocy i zjadasz wszystkie resztki pieczeni z
indyka z kolacji, po czym siedzisz w kuchni i się besztasz. Albo może nie zjadasz pieczeni z indyka. Opierasz się pokusie. Wyrzucasz mięso. Potem siedzisz w kuchni i żałujesz, że to zrobiłaś. Zmarnowałaś jedzenie. Twoje dzieci mogły zjeść kanapki z pieczenią. Może ważysz dziewięćdziesiąt, dwieście dwadzieścia pięć albo ponad sto trzydzieści kilogramów. Liczba pokazywana przez wagę się nie liczy. Bez względu na to, co zrobisz lub czego nie robisz… nigdy nie masz dość.
I jak to, że nigdy nie masz dosyć i magazynujesz naddatek tłuszczu, przekłada się na zdrowie? Cóż, a jakie są dwie najczęstsze przyczyny zgonów w Stanach Zjednoczonych? Choroby serca i nowotwory. Czy otyłość zwiększa ryzyko rozwinięcia się chorób serca? Tak. Dożywotnie zagrożenie nabawienia się chorób serca u osób otyłych (bez cukrzycy) wynosi około pięćdziesięciu procent u kobiet i prawie siedemdziesiąt procent u mężczyzn. To oznacza jedną na dwie kobiety i dwóch na trzech mężczyzn. Ryzyko rośnie jeszcze bardziej przy cukrzycy i niemal dziewięćdziesiąt procent ludzi z cukrzycą typu 2 choruje też na otyłość. A co z rakiem? Problemy z otyłością zwiększają zagrożenie rozwinięcia się określonych rodzajów nowotworów. Przynajmniej trzynaście typów nowotworów zostało powiązanych z otyłością, łącznie z pomenopauzalnym rakiem piersi, rakiem jelita, rakiem endometrium, rakiem trzustki, rakiem tarczycy, a lista się ciągnie. Istnieje ponad dwieście chorób i komplikacji zdrowotnych związanych z otyłością. Wyobraźmy sobie więc świat, w którym możemy bezpiecznie i skutecznie leczyć otyłość, a dzięki temu potencjalnie zapobiegać setkom chorób, łagodzić ich następstwa i udzielać pomocy medycznej, jednocześnie ratując życie.
Nie musimy wyobrażać sobie takiego świata; żyjemy w takim świecie. Mamy bezpieczne i skuteczne leczenie.
Nadszedł czas przemiany, czas wyzwolenia, czas nadziei. I choć chwila ta jest bardzo emocjonująca, ważne, by dostrzec, co tak naprawdę oznacza – a czego nie. Leki te to nie żadna „magia”, jak niektórzy mówią, nie skreślają złożonej prawdy o otyłości jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Są narzędziem, które pomaga uderzyć w biologiczne podstawy choroby, ale – tak jak w przypadku wielu przewlekłych schorzeń – nie leczą samej choroby. Aby zrozumieć, jak leki te przedefiniowują rzeczywistość, musimy cofnąć się o krok i zobaczyć otyłość taką, jaka jest naprawdę: nie kwestią wyboru ani porażką silnej woli, ale długotrwałym schorzeniem biorącym się z systemów regulacyjnych naszego własnego organizmu, które reagują na aktualne otoczenie. To fundamentalna zmiana – od piętnowania i wstydu ku nauce i leczeniu. Otyłość to nie jest upadek moralności. To nie jest wybór. To choroba uzasadniona biologią, która nam szkodzi, i to nie tylko przez ciężar, który musimy fizycznie dźwigać, ale też życie z brzemieniem ocen całego świata. Ocen, przez które ludzie zmagający się z otyłością zwracają się przeciwko sobie i biją się w pierś na długo po tym, jak świat i media społecznościowe już zasną.

Teraz ja! Ginekolożka z psycholożką o menopauzie

Zaczyna się od Ciebie



*Drogi Kliencie, zapisując się na newsletter nowego administratora serwisu kulturalnysklep.pl - spółki Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji e-mail o promocjach, nowościach i przedsprzedażach w kulturalnysklep.pl, a także treści marketingowych i artykułów dotyczących innych usług tego podmiotu oraz spółek z 