Sonia Purnell "Kobieta bez znaczenia. Historia Virginii Hall, najgroźniejszej agentki II Wojny" - fragment - blog kulturalnysklep.pl

Sonia Purnell "Kobieta bez znaczenia. Historia Virginii Hall, najgroźniejszej agentki II Wojny" - fragment

2021-09-01
Sonia Purnell "Kobieta bez znaczenia. Historia Virginii Hall, najgroźniejszej agentki II Wojny" - fragment
*** Taki czas nie mógł być żyzną glebą do organizowania kontrolowanej przez Londyn siatki wywiadowczej, ale Virginia miała szczęście: George Whittinghill przedstawił jej w amerykańskim konsulacie pewnego pilota RAF-u, który odwiedzał go niemal każdego dnia. William Simpson, poważnie poparzony w swoim myśliwcu nad Belgią pierwszego dnia niemieckiego blitzkriegu w maju 1940 roku, spędził wiele miesięcy w szpitalu owinięty tłustymi bandażami i czekał na przewiezienie do Wielkiej Brytanii, dopóki wymiany rannych były jeszcze przez Francję akceptowane. Twarz tego niegdyś przystojnego mężczyzny pokryta była bliznami i plamami, brakowało mu też części nosa i lewej powieki. Amputowano mu palce, nie mógł więc samodzielnie rozpiąć rozporka, potrzebował pomocy nawet przy oddawaniu moczu. Lewa stopa i kolano były bardzo poparzone, więc Simpson utykał i cierpiał, nawet jeśli pomagał sobie laską, musiał też uodpornić się na nieuniknione i przerażone, pełne litości spojrzenia. Simpson bardzo chciał się odwdzięczyć Virginii za jej zrozumienie oraz skorzystać z szansy, by znowu się na coś przydać. Od razu nawiązali dobry kontakt.

Simpson uważał, że może pomóc Virginii, która desperacko potrzebowała godnych zaufania rekrutów. Zaproponował, że przedstawi ją jednej z najbardziej szanowanych mieszkanek Lyonu, która już wcześniej ryzykowała życie, by pomóc pilotowi znaleźć w mieście schronienie, i próbowała walczyć z nazistami, kiedy tylko mogła, niemal całkiem sama (jak wielu résistants w tamtym czasie). Virginia wiedziała, że musi zdobyć zaufanie owej Francuzki i zwerbować ją do współorganizowania ruchu oporu na zlecenie Londynu oraz SOE. Simpson uważał, że jeśli komukolwiek ma się udać, to tylko Virginii. Sądził, że różni się ona od innych kobiet – miała coś, co określał (według ówczesnych standardów) męską „odwagą i poczuciem celu” kontrastującymi z „wyjątkowo kobiecym wyglądem” .

Francuska przyjaciółka Simpsona (która, jak mówił, pozwoliła mu odzyskać „poczucie męskości”) nie pasowała do stereotypu résistante. Trzydziestosiedmioletnia „ognista brunetka” obdarzona „zwierzęcym, seksualnym czarem” nazywała się Germaine Guérin i była współwłaścicielką jednego z najpopularniejszych lyońskich burdeli. Odziana w jedwabie, futra i klejnoty emanowała „cygańskim ciepłem” podczas wieczorków, które urządzała w mieszkaniu nad swoim przybytkiem, otoczona bandą czarnych kotów – jeden z kociaków chodził za nią nawet ulicami. Z zewnątrz budynek przypominał zwykłą kamienicę w jednej z bocznych uliczek Lyonu (obecnie znajdują się tam nowoczesne biura francuskiego skarbu państwa), ale sam apartament był skarbcem pełnym gobelinów, drewnianych skrzyń wypełnionych złotymi monetami i szaf wypchanych paryską modą. Bogaci i sprawujący władzę mężczyźni przychodzili składać Germaine wyrazy szacunku, a w zamian za jej sympatię chętnie wspierali sprawę.

W maison close na dole pełna blasku Germaine osobno witała niemieckich oficerów, francuskich policjantów, urzędników Vichy i przemysłowców. Poiła ich czarnorynkową szkocką whisky i karmiła doskonałymi stekami w astronomicznych cenach, ale część towarów odkładała dla swoich przyjaciół. Klienci nigdy jej nie wypytywali ani nie próbowali przeszukiwać lokalu. Sprawiało im przyjemność, kiedy mogli dostarczyć Germaine właściwie nieosiągalne paliwo (nie podejrzewali, że swoim samochodem przewozi agentów i uciekinierów) oraz węgiel (tamtej zimy 1941 roku właściwie niedostępny). Germaine „żyła w potwornym otoczeniu i cechowała się specyficzną moralnością”, wspominał Simpson, choć doceniał jej ukryte zalety. „Miała w sobie… lśniącą czystość morskiej lwicy” .

Kiedy Virginia i Germaine spotkały się po raz pierwszy, zachowywały dystans. Francuzka była dumną, zagorzałą patriotką, instynktownie wzdrygnęła się przed dołączeniem do formalnej siatki, szczególnie przed wykonywaniem rozkazów cudzoziemki. Virginia zwerbowała już zakonnice z La Mulatière, które były jej oddanymi pomocnicami, a teraz musiała rekrutować kogoś, dla kogo moralność znaczyła zupełnie coś innego. Nawet odwieczny głód przygody nigdy dotąd nie zaprowadził jej do świata tak bardzo odległego od purytańskiego rodzinnego domu, do świata, w którym kobiece ciało kupowano i sprzedawano za gotówkę. Żadna z nich nie szukała kobiecej bliskości, ale mimo pozornych różnic w pochodzeniu, jak zauważył Simpson, miały ze sobą wiele wspólnego: obie były najszczęśliwsze, flirtując z niebezpieczeństwem; lubiły dziwaczne poczucie humoru, potrafiły „zrobić coś z niczego” i „gardziły strachem” . Germaine zdaje się kolejną z wielu osób, które przekonała oczywista szczerość Virginii i jej odwaga, Guérin rozumiała też, że kontakt z Londynem może pomóc w spełnieniu pragnienia o wolnej Francji. Zgodziła się udostępnić na kryjówki pokoje w burdelu i trzy inne mieszkania (ogrzewane nielegalnie zdobytym węglem), udawała jednak, że zupełnie nie wie, do czego są potrzebne. Germaine miała się stać nieoczywistym filarem całej lyońskiej operacji i jedną z najbardziej bohaterskich agentek – choć Virginia natychmiast zauważyła, że będzie musiała pokierować nową znajomą i nauczyć ją chociaż podstaw bezpieczeństwa. Jak ostrzegał Simpson, nonszalancka pewność siebie Guérin była kusząca i dla mężczyzn, i dla kobiet, ale Francuzka potrafiła być „niefrasobliwa” w swej odwadze i „absurdalnie zapalczywa” .

Mimo wszystko dzięki Virginii Germaine stała się „punktem zbornym”  dla wielu agentów SOE przejeżdżających przez Lyon, Żydów uciekających ze strefy okupowanej, Polaków jadących walczyć i zbiegów kierujących się na południe, do Hiszpanii. Germaine mówiła, że chce pomóc wywołać „rewolucję przeciwko niemieckim okupantom”, odbudować „zdrową Francję”, więc wszystkim znajdowała kryjówki, dostarczała im jedzenie, ubrania i fałszywe dokumenty, wysyłała w drogę do wolności. Ryzyko, które podejmowała, zdawało się ją bawić, ale mimo pozornej niefrasobliwości zaangażowanie Germaine rozpoczęło zupełnie nowy okres misji Virginii. Siatka „Heckler” uważana była teraz przez SOE za „solidnie umocowaną ”, mającą wyjątkowo użytecznych i oddanych rekrutów, a w jej centrum znajdował się ten nietypowy kobiecy duet.

Wpływ Germaine na mogących być użytecznymi Francuzów otwierał wszystkie drzwi. Jednym z klientów był majętny lyoński inżynier Eugène Jeunet, wdowiec z trójką dzieci, mający bardzo cenioną przepustkę na przekraczanie zmilitaryzowanej linii demarkacyjnej między dwiema strefami Francji. Zaproponował, że będzie przekazywał wiadomości od Virginii podziemnym grupom działającym w Paryżu i w odwrotną stronę, dając jej tym samym szansę na rozszerzenie siatki daleko poza Lyon, aż do stolicy. Zapewniał transport, benzynę, zakwaterowanie i jedzenie dla agentów, a w swoich firmach także kryjówki na broń, materiały wybuchowe i radiostacje. Szczęśliwym trafem szwagier Jeuneta był szefem miejscowej policji i udało się go przekonać, by przymykał oko na działania Virginii i dawał cynk, kiedy jego funkcjonariusze planowali nalot albo aresztowania. Te przekazywane w porę ostrzeżenia wielokrotnie chroniły Virginię, ocaliły również wielu jej najważniejszych agentów.

Ale to „dziewczynki” Germaine podejmowały chyba największe ryzyko, by dostarczać informacji wywiadowczych. Za namową madame podkręcały drinki klientów, by rozwiązywały im się języki, a kiedy spali, przetrząsały ich kieszenie, szukając interesujących dokumentów, którym robiły zdjęcia. Rok wcześniej w raporcie dla amerykańskiej ambasady w Londynie Virginia wyraziła szczególną pogardę dla prostytutek zabawiających niemieckich klientów, teraz jednak określała te kobiety mianem swoich „zdzirowatych koleżanek”. Dzięki „łóżkowym znajomościom”, jak to określała, wiedziały „diabelnie dużo!” . Kobiety przekazywały jej to, czego się dowiadywały, a niektóre robiły jeszcze więcej, wykorzystując heroinę przeszmuglowaną pocztą dyplomatyczną z Londynu. Pijanych Niemców kusiły propozycją „małej kreski”, żeby „zobaczyć, co się stanie”. Jeśli wszystko szło według planu, mężczyźni szybko się uzależniali i w tajemniczy sposób stawali się niezdolni do pracy; niektórzy piloci mieli problemy ze wzrokiem i zostali uziemieni . Była to niebezpieczna i nieortodoksyjna, ale skuteczna forma działań wojennych.

Germaine przedstawiła Virginię również innej ważnej postaci mającej powiązania z półświatkiem. Doktor Jean Rousset był jowialnym panem o pulchnej twarzy z cienkim wąsikiem, bardzo kochanym przez miejskie filles de joie, które regularnie odwiedzał, teoretycznie jako ginekolog. Jego „diabelski pomysł na pokrzyżowanie szyków niemieckim klientom”  polegał na zakażeniu tak wielu, jak to tylko możliwe, syfilisem albo rzeżączką. Doktor wydawał specjalne białe karty potwierdzające, że dziewczyna jest zdrowa, choć było zupełnie inaczej. Jedna mogła zakazić tuzin żołnierzy wroga – Niemców zachęcano do odwiedzin burdeli, wierząc, że zwiększy to ich motywację do walki – a potem dopiero zaczynała się leczyć. Inne posypywały proszkiem na swędzenie ubrania klientów, by zwiększyć ich zdenerwowanie. Na szczęście doktor miał gadane i talent do wyłgiwania się z niezręcznych sytuacji – co później miało ocalić mu życie.

Rousset prowadził gabinet ginekologiczno-dermatologiczny za wspaniałymi drewnianymi drzwiami kamienicy przy place Antonin-Poncet 7. Stary, miodowy kamienny budynek szybko stał się dla Virginii prywatnym poste de commande, wygodną lokalizacją, którą mogła odwiedzać pod pozorem wizyty lekarskiej (z powodu prawdziwej wysypki). Tutaj doktor Rousset zajmował się rannymi lub chorymi agentami, odbierał wiadomości, przedstawił też Virginii kilkanaście innych pożytecznych kontaktów i na piętrze założył fałszywy szpital dla wariatów będący kolejną kryjówką. Było mało prawdopodobne, by Niemcy tam zaglądali, ponieważ uczono ich, by bali się chorych psychicznie i unikali miejsc kojarzących się z kaftanami bezpieczeństwa, krzykami i wyciem. Jako rezerwista Rousset już wcześniej ukrywał Żydów i uciekinierów, odkąd tylko zdemobilizowano go w 1940 roku. W gabinecie z ciężkimi meblami schował zapas podziemnej literatury i tylko czekał, aż będzie mógł zrobić dla aliantów więcej, pomóc w jakikolwiek sposób. I teraz w końcu pojawił się ktoś z Londynu, kto mógł zorganizować pomoc dla ruchu oporu. Kiedy Virginia poznała Rousseta, spodobały się jej jego optymizm, energia i szerokie grono podobnie nastawionych przyjaciół. On zaś, tak jak wielu innych, dał się oczarować siłą jej charakteru. W Virginii było coś gwarantującego pewność i spokój, bez względu na to, co robiła i gdzie się znalazła. Jej autorytet, kompetencje i charyzma były oczywiste, podobnie jak zupełny brak egoizmu. Oboje wiedzieli też, że w czasie wojny szlachetność pojawia się w nieoczywistych miejscach. Ale przez rząd Vichy i Niemcy Virginia i Rousset, podobnie jak ich znajomi, byliby potraktowani jak terroryści.

Rousset nie miał problemu z nadstawianiem karku i odbieraniem rozkazów od cudzoziemki. W końcu to ona narażała życie za jego kraj, podczas gdy wielu Francuzów tego odmawiało. Dobra wola Rousseta zdawała się jeszcze bardziej wyjątkowa, gdy wziąć pod uwagę, że reżim w Vichy oczekiwał, iż kobiety zostaną w domu, będą wychodzić za mąż i urodzą co najmniej czworo dzieci, spełniając patriotyczny obowiązek. Aborcja była nielegalna i karana gilotyną. (Nic dziwnego, że liczba urodzeń w departamencie Rodanu wokół Lyonu wzrosła w mniej niż rok o trzydzieści pięć procent ). Reakcje skierowane przeciwko wyemancypowanym Francuzkom lat 20. i 30. były gwałtowne i ekstremalne. Kobiety stały się służącymi, które nie mogły głosować, były zobowiązane prawem do posłuszeństwa swoim mężom, jak bowiem deklarował rząd Vichy, „ich nerwy nie wytrzymywały ostrych dźwięków” . Rousset ignorował jednak podobne poglądy i poświęcił się, stając się „najcenniejszym pomocnikiem”  Virginii. Nadała mu pseudonim „Pépin”, czyli „ziarno” lub „pestka”, i rangę porucznika.

 

Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2021
Polecane
Wojna lekarzy Hitlera

Wojna lekarzy Hitlera

Bartosz T. Wieliński
34,99 zł54,99 zł
Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia
29,99 zł49,99 zł

Dbamy o Twoją prywatność

Serwis kulturalnysklep.pl wykorzystuje pliki cookies w celach: utrzymania sesji Użytkownika (po zalogowaniu się), zapamiętania ustawień prezentacji produktów i przeglądania produktów, zapamiętania zawartości koszyka, zapisania informacji o nowych odwiedzinach, częstotliwości przeglądania i nabywania produktów.

Administratorem danych jest Agora S.A. z siedzibą w (00-732) Warszawie, przy ul. Czerskiej 8/10, e-mail: kulturalnysklep@agora.pl. Podstawą prawną przetwarzania danych osobowych z wykorzystaniem cookies jest uzasadniony interes administratora (art. 6 ust.1 lit. (f) RODO) polegający na bieżącym nadzorze nad sposobem korzystania przez użytkowników z serwisu internetowego administratora, zainteresowaniem użytkowników określonymi produktami oraz na wyselekcjonowaniu treści oferowanych do zapoznanie się na stronach kulturalnysklep.pl w pierwszej kolejności.

Pamiętaj, że w ustawieniach Twojej przeglądarki możesz zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Dodatkowe informacje o zasadach przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Przez dalsze korzystanie, bez zmian ustawień w zakresie prywatności, z serwisu kulturalnysklep.pl, wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w Twojej przeglądarce przez administratora.

Akceptuję
pixel