Dodatkowy rozdział do książki „Jak poskromić diabła”

Dodatkowy rozdział do książki „Jak poskromić diabła”, tłum. Agnieszka Mazurkiewicz
Adrien
Wieczór ukończenia szkoły przez Rię
– …ale nawet ty musisz przyznać, że Dziadzio i jego Lucy mieli najlepszą historię. Było w niej najwięcej niepokoju, to na pewno, i nie było ani jednej niepłaczącej… moment, co ty wyprawiasz?
Powstrzymałem uśmiech, podczas gdy Ria odwracała głowę w stronę zjazdu, który właśnie minęliśmy.
– Gdzie my się wybieramy? – zapytała.
– Do domu – odpowiedziałem.
– Ale… apartament znajduje się w tamtą stronę.
– Czyżby?
Zamilkła na chwilę, a kącik jej słodkich ust uniósł się w cwaniackim uśmieszku.
– Znów to robisz.
– Ja?
– Poważnie, gdzie nas zabierasz tak późno? – zapytała i spojrzała na deskę rozdzielczą. Czterdzieści siedem minut po północy.
– Do domu – powtórzyłem, splatając jej palce z moimi.
Spojrzała na mnie znacząco, po czym powoli wtopiła się w fotel. Siedzieliśmy w przyjemnej ciszy, gdy mijaliśmy znikające za drzewami i krzakami wieżowce. Muskałem palcami wierzch jej delikatnej dłoni, moje nerwy sprawiały, że puls przyspieszał.
Boże, miałem nadzieje, że jej się spodoba.
Mama uznała ten gest za romantyczny, Alice – że powinienem był przedyskutować to wcześniej z Rią, a Dziadzio – że wybierze jedną ze stron, jak już zobaczy finał ten niespodzianki.
Zaraz się przekonamy.
Podjechałem pod niewielki krawężnik i zaparkowałem samochód na pustej drodze.
– Hmm… – Ria zaczęła się kręcić na swoim siedzeniu i oglądać otaczające nas pustkowie. – Nie rozumiem.
Nerwowo próbowałem poluzować krawat i pocałowałem szybko wierzch jej dłoni.
– Odwróć się – poinstruowałem cicho. – Założę ci to na oczy.
Uniosła brwi, a jej różowe usta wygięły się w uśmiechu.
– Przywiozłeś mnie aż tutaj na dziki seks w samochodzie?
– Narzekasz?
– Zupełnie nie! – Odwróciła się, podskakując przy tym wesoło.
Moja żona była kurewsko urocza.
Złożyłem na jej knykciach kolejny pocałunek, po czym puściłem jej dłoń.
– Moja grzeczna dziewczynka.
Zamruczała z satysfakcją, a ten dźwięk dosięgnął aż mojego kutasa. Gdyby nie fakt, że nie mieliśmy czasu w związku z palącymi się świecami, to już bym ją sadzał sobie na kolanach. Ale to będzie musiało poczekać.
Kiedy zabezpieczyłem przepaskę, poinstruowałem ją, by usiadła porządnie, po czym zapiąłem jej pas.
Odpaliłem ponownie silnik.
– Moment, co ty robisz? Myślałam, że się zabawimy – zaprotestowała, wiercąc się na fotelu.
– Za chwilkę. Jeszcze moment.
Opuściła głowę na zagłówek, sapiąc przy tym zniecierpliwiona, co mnie rozbawiło.
– Cierpliwości, piękna – skarciłem ją i ponownie ruszyłem przed siebie. – To będzie tego warte.
Taką mam nadzieję.
Kiedy dojechaliśmy pod posiadłość, gdzie czekała już na nas Zohra, moje serce było już w totalnym nieładzie. Moja nowa asystentka uniosła dwa kciuki w górę, a ja odmachałem jej w podziękowaniu. Po chwili wsiadła do swojego samochodu i odjechała.
– No dobrze, teraz już oficjalnie zaczynam się denerwować – odparła Ria, gdy w końcu odpiąłem jej pasy. – Co ty kombinujesz?
– Zobaczysz – dodałem z radością w głosie. Pobiegłem dookoła samochodu, by drżącą dłonią otworzyć jej drzwi.
Nie byłem tak zdenerwowany od czasu, jak poprosiłem ją o rękę.
– Mogę już zdjąć opaskę? – zapytała, gdy usłyszała trzask zamykających się za nią drzwi.
Prowadziłem ją kamienną ścieżką, by stanąć po chwili za nią i opleść ramionami jej talię. Przyłożyłem usta w zgłębienie między szyją a ramieniem i pocałowałem ją delikatnie.
– Możesz zdjąć – wymruczałem, przesunąłem usta, by musnąć jej wrażliwą małżowinę.
Zachichotała i odsunęła się ode mnie.
– Ale co? Moje ciuchy czy opaskę? – drażniła się i przywarła tyłkiem do mojego twardniejącego penisa.
Ukąsiłem delikatną skórę ucha, a Ria zaśmiała się głośniej i w końcu sięgnęła po opaskę.
Serce podskoczyło mi do gardła, a ramiona zacisnęły się, gdy pociągnęła za materiał przykrywający jej oczy. A potem… zamarła. Stała jak sparaliżowana w moich ramionach. Minęło pięć uderzeń serca. Potem dziesięć.
Dwadzieścia.
– Adrien… to… co to…
Ucałowałem ją w czoło i odwróciłem się w stronę nowo wybudowanej posiadłości, zaprojektowanej tak, by oddać setki zdjęć, które przez ostatnich pięć lat Ria zapisała w folderze „wymarzony dom”.
– Jest nasz – wyszeptałem.
Wstrzymała oddech, zacisnęła dłonie na moim ramieniu i rozchyliła wargi.
– Ale tylko, jeśli zechcesz, Rio. Twoja decyzja.
Jeśli by jej się nie spodobał, to zrównałbym go z ziemią. Moglibyśmy zacząć od nowa, razem. Nie odpowiadała, tylko wpatrywała się w dom.
– Winorośle się rozrosną – obiecałem. To był powtarzający się motyw na każdym z jej zdjęć. Posiadłości były obrośnięte bujnymi winoroślami zakrywającymi jasne kamienne fronty.
– Teraz są małe, ale urosną. Z przodu mamy bluszcz, a z tyłu róże, tam, gdzie będzie twój ganek.
Wciąż nie odezwała się słowem.
– Może wejdźmy do środka, co? – Nie było tam jeszcze ani światła, ani mebli, ale część konstrukcyjna była prawie gotowa.
Splotłem ze sobą nasze palce i zaprowadziłem ją do dwuskrzydłowych metalowych drzwi. Zatrzymałem nas i musnąłem knykciami jej delikatny policzek.
– Jak ci się nie podoba, to mów, dobrze?
Jej szeroko otwarte oczy zaszkliły się, gdy otworzyłem drzwi. Ria wzięła głęboki wdech, gdy z wnętrza wylało się na nas złote światło. Gołe podłogi wyściełane były setkami świeczek oświetlających ściany, korytarze i schody. Co prawda system antypożarowy zamontowaliśmy już tydzień temu, ale Zohra i tak, na wszelki wypadek, rozstawiła tu mnóstwo gaśnic.
– Adrien…
Mój puls przyspieszył, gdy odwróciłem się, by na nią spojrzeć.
– Rio, uwzględniłem tu wszystko, czego chciałaś. Piwniczkę z winami, identyczną do tej, która podobała ci się w jednym z domów we Włoszech, kuchnię restauracyjną z tymi tawernowymi pyłkami z francuskim wzorem, pokój z widokiem na jezioro, bo po obejrzeniu Pamiętnika mówiłaś, że chcesz zacząć malować…
Zamilkłem, gdy Ria rzuciła się na mnie i wcisnęła moją twarz w swoją szyję.
– Jest idealnie. Jest kurewsko idealnie, Adrien. Bardzo mi się podoba.
Poczułem ulgę i odwzajemniłem jej gest, przywarłem ustami do jej głowy.
– Gdyby ci się nie spodobało, to byśmy go zburzyli – obiecałem. – Ostanie kilka lat byłaś pochłonięta szkołą i wiedziałem, że niespecjalnie cieszy cię myśl i problemy wiążące się z budową domu, pomyślałem więc, że to będzie idealna niespodzianka. Możemy dodać lub odjąć jakikolwiek element zechcesz, okej?
Płakała, pojękując cicho i pociągając nosem wciąż wtulona w moją szyję.
– Jest idealnie – wymamrotała. – Nie wierzę, że to dla nas zrobiłeś. Kocham to i kocham ciebie.
Wtulaliśmy się w siebie przez długi czas, aż w końcu nas rozdzieliłem, by pokazać jej resztę domu. Poza zapisaniem każdego wideo i zdjęcia, jakie przesłała mi przez ostatnie pięć lat, zanotowałem też każdy jej komentarz odnośnie do tego, co się jej podobało – czy to w momencie, kiedy mijaliśmy jakiś dom, czy gdy komplementowała wystawny wystrój salonów podczas oglądania Bridgertonów. Każdym szczegółem, który udało mi się zebrać, dzieliłem się z ekipą projektantów wnętrz, która od miesiąca aż się śliniła, by móc zacząć pracę.
Kiedy dotarliśmy z Rią do głównej sypialni na piętrze, jej łzy zmieniły się w radosne podekscytowanie. Praktycznie podskakiwała, ściskając moją dłoń i rozglądając się po pokoju.
– Zbudowali mały kącik do czytania przy oknie wykuszowym, gdzie będziesz mogła czytać te słodkie historie – dodałem.
– Jasna cholera, jest tak idealnie, że aż nie wierzę – wydyszała. – Nie wierzę… Serio, brak mi słów.
Odwróciła się do mnie i objęła twarz swoimi miękkimi, ciepłymi dłońmi.
– Ale czy tobie się podoba? Czy tego właśnie chcesz? Adrienie? Opowiadasz o tym wszystkim, co zrobiłeś tu dla mnie, ale co z tobą? Powiedz mi, co możemy zrobić, żeby dla ciebie też było tu idealnie?
Ucałowałem wnętrze jej dłoni.
– Mamy już ogród, ale… chciałbym też szklarnie. I budkę do pracy.
Przytaknęła entuzjastycznie, a jej usta rozszerzyły się w szerokim uśmiechu.
– Tak, absolutnie, zróbmy to. Co jeszcze?
Zawahałem się.
– Możesz mi powiedzieć – nalegała subtelnie. – Czego jeszcze pragniesz?
Jej uśmiech zmalał, gdy zobaczyła moją poważna minę. A długa cisza, która nastąpiła potem, w niczym nie pomagała.
– A co, jeśli… – zacząłem, przestępując z nogi na nogę. – Dołączymy do tego pokoju jeszcze jedno pomieszczenie, które kiedyś zmienię w gabinet. Ale wcześniej zrobimy tam pokój dziecięcy?
Zamarła, a jej brązowe oczy wpatrywały się w moje, gdy doszedł do niej ciężar tego pytania. Oczywiście, rozmawialiśmy już o tym wcześniej. Ostatnio, jakieś kilka lat temu, kiedy żadne z nas nie było pewne, czy powiększenie naszej rodziny jest czymś, czego chcemy. Zwłaszcza że Ria wciąż studiowała.
– Chcesz mieć dziecko? – zapytała, marszcząc brwi.
– Tylko, jeśli ty chcesz – odparłem. – Wiem, że dopiero skończyłaś szkołę i chcesz zacząć pracę, więc możemy poczekać z tym, jak długo zechcesz. I jestem otwarty, by przyjąć kogoś do pomocy, jeśli też się na to godzisz. Nieważne, czy będzie to surogatka, nianie, czy nawet… z radością zostanę w domu przez pierwszy rok albo możemy się podzielić urlopem rodzicielskim. Dyrektor finansowy może mnie na chwilę zastąpić.
Przechyliła głowę, rozmyślając.
– Możemy zrobić tak, żeby nam pasowało – zapewniłem ją delikatnie. – Ale tylko wtedy, jeśli uznasz, że to jest coś, czego też chcesz. W przeciwnym wypadku… Rio, będę szczęśliwy, jak spędzimy resztę naszego życia tak jak teraz. Tylko ty i ja.
Przejechała zębami po swojej pełnej dolnej wardze.
– Szczerze, to przeszło mi to też przez myśl.
Moje serce podskoczyło.
– Tak?
Przytaknęła, uśmiechając się ponownie.
– Tak. Ale… będzie okej, jak zaczekamy i zastanowimy się nad tym jeszcze przez chwilę? Przynajmniej przez pierwszy rok mojej pracy?
Ucałowałem ją delikatnie.
– Oczywiście. To bardzo rozsądne.
– Możemy też o tym rozmawiać w międzyczasie – zapewniła mnie. – Ogarniemy logistykę i … będziemy się od teraz szczerze w tym temacie komunikować, dobrze? I oboje mamy prawo w każdym momencie zmienić zdanie.
Boże, jak ja ją kochałem.
– Zgoda.
Jej delikatny uśmieszek zmienił się w coś diabelskiego, wiedziałem, co się szykuje, jeszcze zanim to powiedziała.
– Ale wiesz… nie musimy starać się o dziecko, żeby móc robić wszystko to, co się z tym wiąże.
Boże, kochałem ją, kurwa, do szaleństwa.
– Jesteś nienasycona, żono – skarciłem ją, a moje dłonie powędrowały do jej zgrabnego tyłka. Ria zamruczała, gdy chwyciłem ją za pośladki i przyparłem mocno do siebie. – Czy ta cała poranna zabawa przed ceremonią ci nie wystarczyła?
– Nie powinieneś mi obiecywać perwersyjnego seksu w samochodzie, jeśli nie miałeś zamiaru dotrzymać słowa, panie Cloutier. Poza tym cały dzień byłam grzeczna. Nie zasługuję na nagrodę?
Ugryzłem jej dolną wargę, a cała moja krew powędrowała na południe.
– Byłaś dzisiaj grzeczną dziewczynką – dodałem, a mój kutas aż podskoczył w zgodzie. – Jaką byś chciała nagrodę, moja piękna? Może powinniśmy wrócić do samochodu, żebym mógł cię zerżnąć na tylnym siedzeniu?
Wypuściła nerwowo powietrze, a jej oczy zabłyszczały pożądaniem.
– Mogę wybrać?
– Tak, skarbie. O ile ładnie poprosisz – droczyłem się, a nasza mała gra się właśnie zaczynała.
Jej dłonie ruszyły w kierunku mojego paska, by po chwili go ściągnąć. Powietrze między nami gęstniało.
– Czy mogę… chce cię mieć w ustach.
Wciągnąłem ostro powietrze.
– To duża nagroda, moja piękna.
– Zasłużyłam na nią – stwierdziła pewnie.
Boże, jak ja ją, kurwa, kochałem.
– Pokaż mi – rozkazałem. – Pokaż, jak bardzo chcesz mnie zaspokoić, pani Cloutier. Wtedy może się zgodzę.
Jęknęła cicho, po czym uklękła przede mną, a jej delikatna skóra błyszczała w świetle świec. Oblizała swoje malinowe usta, spojrzała spod firany ciemnych, gęstych rzęs i rozpięła mi spodnie w niekontrolowanej desperacji. Najpiękniejsza kobieta na tej planecie.
Byliśmy ze sobą już prawie siedem lat, i to wciąż nie było wystarczające. Nigdy nie będzie. Nie w tym życiu.
– Czy tak dobre żony zaspokajają mężów, Rio?– zapytałem, a moja krew aż wibrowała.
Pokręciła głową, po czym cicho odparła:
– Nie.
– Więc jak to robią?
Sięgnęła guzików swojej bluzki i zaczęła je odpinać jeden po drugim.
– Robią to nago – odpowiedziała, a na jej policzkach pojawił się rumieniec. Uwielbiała, gdy bawiliśmy się w „żonę idealną”.
– I? – nalegałem, gdy ta odrzuciła bluzkę na bok. Mój kutas był twardy jak skała, napierał boleśnie na rozporek.
Przyglądałem się, jak zdejmuje spódnicę, stanik i majtki, po czym klęczy przede mną, całkiem naga. Moje piękna, idealna żona.
– I dotykają się przy tym – wydyszała, muskając opuszkami swoje sterczące sutki.
Aż pociekła mi ślinka, chciałem lizać je i ssać, aż zacznie błagać. Ale to będzie musiało poczekać. Moja śliczna żona zasłużyła sobie na nagrodę za dobre sprawowanie.
– Dobra dziewczynka – wymruczałem, zaczesując jej jedwabiste włosy. – A teraz pokaż mi, jak bardzo tego pragniesz.
Westchnęła, po czym nachyliła się do przodu i zaczęła muskać ustami moje wybrzuszenie. Kiedy sięgnęła zamka, chwyciła suwak między zęby i zaczęła zsuwać go w dół.
Ja pierdolę. Już byłem blisko.
– Adrien, proszę – błagała cicho i złożyła delikatny pocałunek w miejscu, gdzie bokserki były wilgotne od pożądania. – Byłam taka grzeczna. Proszę?
Uwolniłem się spod bielizny i przesuwając dłonią po moim twardym kutasie, obserwowałem, jak najpiękniejsza kobieta, która kiedykolwiek żyła, oblizuje usta. Jej błagalne spojrzenie spotkało się z moim, podczas gdy ona szczypała się w sutki, a ja musiałem przypomnieć sobie, żeby oddychać.
Była tak niesamowicie idealna, nie byłem w stanie tego ogarnąć.
– Co jeszcze, Rio, robią dobre żony? – zapytałem szorstko, kierując się w stronę jej idealnych ust.
– Nie marnują ani kropli – wymamrotała. Potem polizała mnie ochoczo i dokładnie, zlizując kroplę preejakulatu. Syknąłem i zwolniłem ucisk, a jej palce przejęły pałeczkę. Nie wytrzymam długo. Nie, gdy tak jęczała, a jej wolna dłoń wślizgnęła się między jej uda.
– Dobra dziewczynka – wykrztusiłem, gdy Ria owinęła swoje słodkie wargi wokół główki mojego pulsującego penisa.
Zamruczała z przyjemnością, biorąc mnie tak głęboko, jak umiała, a resztę nadrabiała dłonią, podczas gdy ja głaskałem jej włosy.
– Pieprz się mocniej, skarbie – poinstruowałem, a moje biodra już zaczęły się poruszać w rytmie rosnącej przyjemności. – Chcę zobaczyć, jak dochodzisz, zaspokajając mnie.
Spełniła prośbę, a jej biodra zaczęły poruszać się w tym samym, dręcząco idealnym rytmie jej dłoni i ust.
– Tak jest. Dasz radę. Jesteś taką idealną żoną.
Ria zajęczała, a ja prawie doszedłem. Moje uda zadrżały, a pchnięcia przybrały na sile i poczułem to charakterystyczne napięcie w dole kręgosłupa.
– Tak kurewsko idealna – warknąłem, gdy Ria pocierała szybciej swoją łechtaczkę. Im więcej mówiłem, tym bardziej desperackie były wydawane przez nią dźwięki.
– Te twoje pyskate usta zostały stworzone do zaspokajania mnie, co? Właśnie po to są dobre żony, czyż nie, moja piękna? Żeby być pieprzone i żeby ssały… Boże. Kurwa.
Doszła z desperackim jękiem, który przeszedł przez całe moje ciało. Burknąłem, zaciskając brutalnie pięść wokół jej włosów. Gorąca ciecz wystrzeliła prosto do ust mojej żony. Połknęła wszystko do ostatniej kropli, oblizała usta i wysunęła mnie z ust.
– Dziękuję – wymamrotała, po czym schowała mnie z powrotem do spodni.
Idealna. Była kurewsko idealna. A ja byłem najszczęśliwszym sukinsynem na tej cholernej planecie.
– Chodź tu, piękna. – Osunąłem się na ziemię i posadziłem ją sobie na kolanach.
– Dobrze? – zapytała z aroganckim uśmieszkiem wykrzywiającym jej wilgotne wargi.
– Nie masz nawet, kurwa, pojęcia. – Pocałowałem ją długo i głęboko, przysuwając bliżej.
Kiedy się w końcu od siebie odkleiliśmy, Ria oparła swoje czoło o moje.
– Hej.
– Hej – wyszeptałem w odpowiedzi, odwzajemniając uśmiech.
– Myślę… Porozmawiajmy jeszcze jutro, okej? O tym dziecku.
Moje serce urosło, grożąc wybuchem.
– Okej, tak.
– Moim głównym celem jest praca, ale… sama nie wiem. Ta myśl, serio, zaczyna mi się podobać – dodała, po czym pocałowała mnie trzykrotnie w kącik ust. – Kocham cię, kocham cię, kocham cię.
Trąciłem trzykrotnie jej nos, wywołując chichot.
– Kocham cię, kocham cię, kocham cię – wyszeptałem. – Ach, i Ria? Jeśli zdecydujesz, że tego właśnie pragniesz, zrobimy tak, żeby było nam dobrze. Obiecuję.
I tak zrobiliśmy.
E-BOOKI I AUDIOBOOKI WYDAWNICTWA AGORA ZNAJDZIESZ NA PUBLIO.PL - RÓWNIEŻ PRZEDPREMIEROWO!


*Drogi Kliencie, zapisując się na newsletter nowego administratora serwisu kulturalnysklep.pl - spółki Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji e-mail o promocjach, nowościach i przedsprzedażach w kulturalnysklep.pl, a także treści marketingowych i artykułów dotyczących innych usług tego podmiotu oraz spółek z 