Uwaga: Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.

Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności.
 
Skip Navigation LinksStrona główna > Książki

"Zapraszamy do Trójki" Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz

"Zapraszamy do Trójki" Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz Książki
Wstaw do koszyka -

cena: 39,99 zł 29,99 zł

wysyłamy w ciągu 2-3 dni

przeczytaj o kosztach dostawy

Po raz pierwszy historię kultowej stacji opowiadają, ludzie, którzy ją tworzyli i tworzą.

pełny opis produktu » Poleć produkt znajomemu

Klienci, którzy kupili ten towar, kupili także:

Pełny opis produktu:

"Zapraszamy do Trójki" Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz

Dlaczego Wojciech Mann nie został dyrektorem Trójki?
Kto przez okrągły rok spał na podłodze w pokoju Marka Niedźwieckiego?
Czyj głos zabrzmiał jako pierwszy na antenie Trójki?
Jak wypłynął karp i dlaczego?
Który z dyrektorów zaczął urzędowanie od remontu redakcyjnych toalet?

Po raz pierwszy historię kultowej stacji opowiadają, ludzie, którzy ją tworzyli i tworzą.

Ludzie potrzebują tego, żeby do nich mówić. I w tym tkwi siła radia.
Mówić pięknie do ludzi, których się nie widzi.
Piotr Baron

To nie jest po prostu praca. Z Trójką łączy mnie najdłuższa dojrzała relacja w życiu. To już 9 rok wzajemnego przyciągania, fascynacji i cichych dni...
Agnieszka Szydłowska

Myślę, że za to wszystko, co Trójka zrobiła dla polskiej kultury i kilku pokoleń Polaków, należy się jej Order Orła Białego.
Michał Nogaś

Tytuł: "Zapraszamy do Trójki"
Autor: Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz
Wydawca: AGORA SA
Miejsce i rok wydania: Warszawa, kwiecień 2012
Format: 166x220 mm
Liczba stron: 256 stron
oprawa: twarda

Książka dostępna także w formie e-booka na publio.pl

Wiktor Legowicz: Panowała tu niespotykana w innych programach radiowych swoboda. Mówiło się zupełnie innym językiem niż w Jedynce i Dwójce, które były bardzo oficjalne, poważne i bez odrobiny luzu. Ten luz powodował, że o pierwszym sekretarzu partii Edwardzie Gierku mogliśmy na antenie Trójki mówić, nie używając obowiązującego tytułu „towarzysz”, co w innych programach było nie do pomyślenia.



Taśma pękła na żywo!
Zapowiedziałam kiedyś rozmowę z pewnym profesorem, którą wcześniej nagrałam, ale w studiu udawałam, że rozmawiamy na żywo. Puściłam taśmę i oczywiście nie siedziałam w studiu, bo nudno, tylko poszłam do reżyserki. I nagle taśma nie wytrzymała i pękła. Realizatorkę zamurowało. O tym, żeby sklejać taśmę, nie było mowy. Jedyny sposób to złapać za koniec taśmy i przesuwać przed głowicą telefunkena ręcznie jak prząśniczka, żeby odtworzyć zapis. Gdy ona przesuwała, ja pobiegłam do studia. Ale co tu powiedzieć? Byłam potwornie zestresowana. Przyznać się, że audycja nie była na żywo i taśma pękła? Powiedziałam tylko: „Bardzo przepraszam, mamy awarię techniczną”.

Barbara Marcinik



Jon Non Jovi
Najgorszą rozmowę miałem z Jonem Bon Jovi. Rozmawiałem z nim przez telefon, gdy jechał taksówką. Na wszystkie pytania odpowiadał zdawkowo: „yes”, „no”, „thank you”, „OK”, „that’s great”, „yeah”... Z rozmowy, która trwała 15 minut, udało mi się zrobić trzy, bo reszta nie nadawała się na antenę. A jeszcze Bon Jovi poskarżył się wytwórni, że dzwonił do niego jakiś nieprzygotowany dziennikarz. Nagrałem więc całą rozmowę na kasetę, te dziesiątki pytań, na które mi nie odpowiedział, i wysłałem do wytwórni, żeby się sami przekonali, jak było.

Marek Niedźwiecki

Recenzje naszych klientów o produkcie:

Recenzje naszych klientów o produkcie:

zaloguj się żeby dodać własną recenzję
  • ewawinn, ocena 5

    Obowiązkowe

  • jerzy, ocena 3

    Przeczytałem książkę i czuję pewien niedosyt. Zabrakło mi w niej paru osób, które współtworzyły Trójkę, jak np. Dariusz Michalski, który prowadził audycje poświęcone muzyce z "demoludów". Jego audycja była zawsze w piątkowy wieczór, a ja słuchałem jej głównie po to, by dowiedzieć się, co nowego słychać w muzyce węgierskiej. Tak, Węgry to był chyba jedyny kraj bloku sowieckiego, gdzie całkiem nieźle funkcjonowała muzyka rockowa, a płyty takich zespołów jak Locomotiv GT, Omega, Skorpio, General czy Fonograf były w naszym kraju rarytasem. To z audycji pana Michalskiego mogłem się dowiedzieć, że Omega właśnie wydała nową płytę. Wówczas mój ojciec, jadąc na delegację do Warszawy, dostawał ode mnie "polecenie" udania się do Węgierskiego Instytutu Kultury i kupienia mi tej płyty ? Drugą brakującą w książce postacią jest Korneliusz Pacuda, prowadzący niemal kultową audycję "Wszystkie drogi prowadzą do Nashville". Nie jestem miłośnikiem country, ale dzięki wielkiej pasji pana Korneliusza i jego autentycznej miłości do tej muzyki dobrze wiedziałem, kim jest Kenny Rogers, Dolly Parton, Waylon Jennings czy Bellamy Brothers. Od paru lat pan Korneliusz gdzieś kompletnie zniknął. Podobno pojawia się gdzieś w Jedynce, której słucham wyłącznie tam, gdzie UKF nie ma zasięgu... Ale największy żal do autorów mam o Piotra Kaczkowskiego. Osobowość ta jest potraktowana bardzo marginalnie i praktyczne wyłącznie "przy okazji". Pan Piotr zasłużył co najmniej na cały jeden rozdział, gdyż - po pierwsze - jest jedną z nielicznych osób pracujących w Trójce niemal od samego początku, a po drugie - przez tych kilkadziesiąt lat zdołał ukształtować muzyczny gust kilku pokoleń , przedstawiając w swoich audycjach muzykę rockową wyłącznie z najwyższej półki. To dzięki panu Piotrowi usłyszeliśmy o Kate Bush, o zespole U.K., to on nadał niemal odświętną oprawę czterem kolejnym środowym "Muzycznym pocztom UKF" na przełomie listopada i grudnia 1979 roku, w których zaprezentował po jednej całej stronie wydanego właśnie albumu "The Wall" zespołu Pink Floyd, to dzięki niemu zacząłem słuchać zespołu Genesis, gdy wróciłem wcześniej ze szkoły, a we "W tonacji Trójki" po godzinie 12 usłyszałem po raz pierwszy "Turn It On Again". W tej samej audycji kilkanaście minut później powalił mnie na kolana "Please Don't Judas Me" zespołu Nazareth. Można by pisać i pisać, a i tak byłoby to za mało, by we właściwy sposób oddać znaczenie pana Piotra dla Trójki i zasługi dla popularyzacji najlepszej muzyki...