"Creme de la Kreml" Wacław Radziwinowicz reportaż, publicystyka - kulturalnysklep.pl
Uwaga: Nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.

Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności.
 
Skip Navigation LinksStrona główna > Książki > Biografie i dokument > reportaż, publicystyka

"Creme de la Kreml" Wacław Radziwinowicz

"Creme de la Kreml" Wacław Radziwinowicz reportaż, publicystyka
Wstaw do koszyka -

cena: 39,99 zł 29,99 zł

wysyłamy w ciągu 2-3 dni

przeczytaj o kosztach dostawy

Czytając tę książkę zrozumiesz, dlaczego Rosja jest jedynym krajem na świecie, który nigdy nie palił kotów na stosach za „diabelstwo”, i w którym przejeżdża się na czerwonym świetle, a na zielonym stoi.

pełny opis produktu » Poleć produkt znajomemu

Klienci, którzy kupili ten towar, kupili także:

Pełny opis produktu:

"Creme de la Kreml" Wacław Radziwinowicz

Co robi rosyjski spadochroniarz, gdy szczęśliwie wyląduje na polu bitwy? Chwyta za kałacha i rusza w bój? Ależ skąd. On sika. Dlaczego?

Czytając tę książkę dowiesz się nie tylko tego. Zrozumiesz, dlaczego Rosja jest jedynym krajem na świecie, który nigdy nie palił kotów na stosach za „diabelstwo”, i w którym przejeżdża się na czerwonym świetle, a na zielonym stoi. No i jedynym, w którym duchowni święcą wodę w wodociągach, zaś Gerard Depardieu jest w stanie przejść na abstynencję. Przynajmniej czasowo.

Wacław Radziwinowicz, wydalony niedawno z Rosji wieloletni korespondent „Gazety Wyborczej”, opisuje współczesnych Rosjan z talentem i wnikliwością godną Gogola, Tołstoja i Sołżenicyna. Pokazuje naród, który podziwiamy, gdy pisze np. o zbuntowanych przeciw Putinowi dziewczynach z Pussy Riot. Albo o Natalii Gorbaniewskiej, która w 1968 r. na placu Czerwonym protestowała przeciw najazdowi ZSRR na Czechosłowację.

Opisuje też jednak państwo, którego się boimy, bo nie szuka przepadających bez wieści samotnych ludzi i nazywa ich "przebiśniegami" – od topniejącego śniegu, spod którego wiosną wyłaniają się ich ciała. I maluje świat, w którym przeglądają się także nasze własne, polskie szaleństwa i obsesje – choćby wówczas, gdy czytamy, jak to rosyjski senator odkrywa, że w słynnym moskiewskim Teatrze na Tagance „w spektaklach propaguje się przemoc, homoseksualizm, samobójstwo” w sztuce, która nawet jeszcze nie powstała.

Trzy lata po świetnym „Gogolu w czasach Google’a” Wacław Radziwinowicz zaprasza na kolejną fascynującą podróż po bezkresie rosyjskiej duszy.



Tytuł: "Creme de la Kreml"
Autor: Wacław Radziwinowicz
Wydawca: Agora SA
Miejsce i rok wydania: Warszawa, marzec 2016
Format: 135 x 210 mm
Liczba stron: 400 stron
oprawa: twarda

Książka dostępna także w formie e-booka na publio.pl

Recenzje naszych klientów o produkcie:

Recenzje naszych klientów o produkcie:

zaloguj się żeby dodać własną recenzję
  • bagofbones, ocena 4

    Obrazek Rosji jaki serwowała nam Russia Today był dla mnie niegdyś bardzo, pociągający. Lubiłam oglądać pogramy o geografii tego kraju i tradycji. Bajkał, tajga, Teatr Balszoj, albo Ermitaż. Tylko, że to było dawno temu, 2005, oglądalności kanałowi nie przysporzyło, okazało się nudą, więc przerzucono się na propagandę, czyli różową wersję upiornej rzeczywistości. Oglądać można, bez dźwięku, bo wizualnie bardzo fajnie. Potem przyszło zajęcie Krymu, które wywołało u mnie niezłą traumę, kilkanaście nieprzespanych nocy i prawdopodobnie tytuł świra roku, z powodu zamartwiania. Wejdą, nie wejdą. Wtedy zaczytywałam się z felietonami Radziwinowicza, które okazały się lepsze, w owej sytuacji, niż najlepszy prozak. Bareja felietonów. Dawał totalnie inną perspektywę, informację i kontekst, i no i ten uśmiech. Po pierwsze jak czytać między słowami rosyjskich polityków, dlaczego stało się to, co się stało i czemu retoryka przez cały czas napina mięśnie. Szybko pojęłam, że współcześni włodarze Rosji, czerpią garściami z przeszłości i w zasadzie niewiele wymyślili sami. Czy to granie na historycznej nucie ma sens i jest ponadczasowe? Wskrzeszanie, w duchu patriotycznym, „członkowozów”, Stalina i sportowych list przodowników w rzucie granatem. Kosmiczne urojenia Rogozina. Budowanie systemu rozbudowanej kontroli, restrykcji, obostrzeń, zakazów, momentami paradoksalnych, ale sprawnych i podporządkowujących wszelkie dziedziny życia polityce. O Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, o zamykaniu ust mediom, o katalogach muzyki patriotycznej, o tym czemu Calineczka i Astrid Lindgren są personae non gratae, o paszportach Depardieu, o taniejącej wódce. Opowiadanie Rosji przez Radziwinowicza jest tyle ironiczne, co przerażające. Tych dwóch emocji trzyma się autor konsekwentnie we wszystkich swoich felietonach/reportażach. Od czasów “Gogola w czasach Google’a”, maluje obraz Rosji absurdalnej, momentami niepokornej, tłamszonej, groźnej, trochę szczerbatej, ale intrygującej. Politycznych krzykaczy i strategów oraz historie całkiem zwykłych, najzwyklejszych Rosjan. Z jednej opowiastki, czasem sytuacji, anegdoty czy wspomnienia autor rozbudowuje metaforę na dziś i teraz. Historia wspaniale splata się z teraźniejszością przez co możemy obserwować kształtowanie się pewnych postaw i mentalności. Tematyka wspierana przez dynamikę opowieści i świetne erudycyjne pisanie to znaki firmowe autora, dziś już wydalonego z Rosji. Na szczęście razem z Marusią. http://ksiazkisaniebezpieczne.blogspot.com/2016/04/w-172-historie-dokoa-rosji-czyli-smiech.html